Piszę tę notkę już trzeci raz. W duchu się dobijając.
Chciałam przybliżyć sprawę tego przeklętego, tak dobrze przeczytaliście p r z e k l ę t e g o zapiśnika. Czemu przeklętego? Ponieważ za każdym razem kiedy piszę cholerną notkę, albo ktoś, lub ja, ją sobie wykasowuje, albo na drugi dzień spotyka mnie jakieś nieszczęście. Super. Odlotowo. Dziś następuje kumulacja, ponieważ notkę ciemieniucha skasowano mi trzy razy, a do tego jutro będę musiała się spotkać z tłumem polaków-katolików w miejscu którego nie cierpię. W kościele. Ale to jest niczym w porównaniu z pierwszą lekcją. Z techniką. Szlag trafiłby pana eN. Meteoryt, alkohol, nikotyna, zawał. Cokolwiek mogło by go trafić. Otóż nie. Jutro przyjdzie na pierwszą lekcje w swej wyświechtanej, pogniecionej koszuli i czerwonym krawacie nie pasującym do zasłon, aby ciążę dobijać biedną uczennicę swoim zachowaniem. Nie trawię tego typa od pierwszej lekcji, kiedy to powiedział ciemieniusze iż na lekcji języka polskiego nie nauczymy się dokładności. Phje.
Uspokajam się. Oddycham. A teraz przejdźmy do bardziej poważnych spraw. W końcu 45 minut z debilem da się wytrzymać, a katole, przynajmniej niektórzy, już nie palą na stosach.
Art. 48 ust. 1: Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
Art. 53 ust. 3: Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami ciemieniuchy. Przepis Art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.
A myślicie, że dziecko które ma trzy miesiące potrafi rozróżniać dobro i zło? Czy potrafi o sobie zadecydować, kiedy nawet nie potrafi mówić?
Zabawne prawda? Dziecko nie ma osiemnastu lat, więc nikt, ani on ani jego rodzice nie powinni decydować o jego wierze. A tutaj następuje zonk. Większość polaków chrzci swoje dzieci nie zważając na ich zdanie, mając gdzieś konstytucję i dobro swojego potomstwa. Chrzczą wszyscy, ja też. Jak takie szare bydło, które w stadzie skóra głowy dziecka idzie na rzeź. Ale idą, bo inni również to robią. Nie mówię już nawet jakie tam kapłan znaki wyczynia. Gesty, zaklęcia.
Ja niestety zostałam ochrzczona. Przymuszona zostałam do "sakramentu" pokuty, kiedy nawet nie wiedziałam co to tak na prawdę znaczy. Przystąpiłam do "sakramentu eucharystii", mimo, że nie wiedziałam o co w tym chodzi. Owszem opłatek był smaczny, ale klęczenie przed księdzem nie podobało mi się wcale. W duszącej szatce w środku lata. Teraz jestem przed aktem wmuszenia mi jakiegoś równie niedorzecznego sakramentu - i niemowlę bierzmowania. Wiem o co chodzi, znam ideologię, ale dieta w ciąży jadłospis nie czuję jej. Proszę moją matkę, aby oszczędziła mi tego, aby odpuściła mi beznadziejny sakrament. Ale to jak głos wołającego na pustyni. Ciągle powtarza tylko, że nie mam osiemnastu lat aby o sobie decydować, niestety im bliżej tego bezsensownego obrządku, tym bardziej mnie to irytuje dziecko. Mam szczerze dość uganiania się za facetami w czarnych sukniach i innych katolickich niespodzianek. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać moją rodzicielkę do zmiany decyzji.
Pragnę wyzwolić się z kajdan wątpliwej doktryny. Wolę żyć po swojemu.
A teraz z innej, lekkiej beczki:
- Zaczęłam używać porodu DownloadFoxa. Już mam polskie litery.
- Nadużywam słów: "seksownie" "hardkorowo".
- Zauważyłam, że mój zeszycik jest pełen wierszy oO.
- Nie mam gdzie ich pisać.
- Nie cierpię mojego nauczyciela techniki.
- Nie mogę wleźć na devianta
- Sprawdzam dobre CMS'y i systemy newsów. Polecacie coś?
- nie ómiem robić fotek.
Bądźcie chorzy, by wypisano wam zwolnienia. Amen.